poniedziałek, 25 grudnia 2017

Oczekiwanie

Napisała, że przyjdzie. Krzątał się po domu, trochę pracował przy komputerze... Mijały godziny i zbliżał się wieczór. Pracował a jednocześnie wyobrażał sobie ją. Ją wieczorem. W cieniach wieczoru. W blasku świec. Z kieliszkiem wina w ręce. Pisał dla niej powieść. A ponadto projektował i rzeźbił meble. Pachniało świeżym drewnem. Gdy przychodziła wnosiła swój zapach. Cedr mieszał się z wanilią. Sosna z wiatrem. Gdy się kochali strużynki miękkiego drewna biegały po prześcieradle. Czasem przychodziła milcząca. Wtedy ją obejmował i pili wini w ciszy. Kochali się bezgłośnie. Gdy przychodziła radosna, bawili się w dzikie zwierzęta i polowaniu nie było końca. Świtem przecierali oczy. Kawa. Uśmiech i biegła do pracy. A on zanurzał się znów w słowach i rzeźbieniu. Czasem odkrywał na posłaniu jej rzęsę, maleńki znak rozpoznawczy. Dzwonił wtedy do niej lub pisał sms-a i doklejał jej cząstkę w albumie. W tym, gdzie miał już kosmyk jej włosów, odcisk palca, zarys ust i ślad zapachowy. Księgę skarbów odkładał na półkę. Dzwoniła w ciągu dnia. Nawet, jeśli nie odebrał, byli w kontakcie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wolność, Miłość, Równowaga

Stał na linie, rozciągniętej pomiędzy oknami sąsiednich budynków. To była jego pierwsza próba bez zabezpieczenia. Wiał lekki wiatr. Lina zaw...